Wrócę tam za rok

Wrócę tam za rok - Naszewinnice

0
5540
64337ffeaae67237594d79a8ceda7ce6
64337ffeaae67237594d79a8ceda7ce6

Kiedy wina zostały opisane, wypite, sprzedane, zmieniły właścicieli, służby porządkowe wróciły do patrolowania ulic, wielka konstrukcja została usunięta z jednego z placów, a restauratorzy z jednej strony mogli odetchnąć z ulgą, a z drugiej przystąpili do liczenia utargów z ostatniego weekendu tego lata. Małe podkarpackie miasteczko Jasło powróciło do codzienności, a przyszedł czas na refleksję. W dobie szczególnego zwracania uwagi na krajowe produkty z których część tylko w nazwie ma związek z naszym krajem (głównie wódki i piwa, których właścicielami są olbrzymie zagraniczne koncerny), związek pomiędzy produktem a tożsamością wydaje się być delikatną materią.

Jeszcze kilkanaście lat temu określeniem „polskie wino” pieszczotliwie nazywano wszelkie chemiczno-sokowo-alkoholowe „specjały”, na które dzisiaj każda szanująca się wątroba teleportowałaby się do innego – zdrowszego – wymiaru. Na szczęście nikt nie musi przenosić się w czasie, żeby doświadczyć polskich win, które coraz częściej w niczym nie ustępują od dawna znanym winom z zagranicy.

Zbierając opinie wśród winiarzy i odwiedzających tegoroczne Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle, zaobserwowałem prawdziwą dumę i zadowolenie z tego, że nawet mając produkcję niecałych 100 butelek wina rocznie, producenci wiedzą, że o ile w pierwszych latach działania winnicy to wystarczy, to jeśli ich celem jest zwiększenie sprzedaży, oczywistym wydaje się stopniowe zwiększanie produkcji, byle nie kosztem jakości.

Ilość festiwali winiarskich co prawda nie umywa się do naszych sąsiadów zza miedzy – Czechów, a w szczególności Moraw, gdzie liczba imprez winiarskich jest oszałamiająca, zarówno pod względem rozmachu, samej ich ilości, jak i odwiedzających. Może to wcale nie tak daleki cel dla polskich winiarzy? Wiadomym jest, że wino i prawo idą w parze, choć nie zawsze jest to para zgodna. W kuluarach żartowano, że absurdem niemożliwym do przebicia byłby wymóg umieszczania daty przydatności do spożycia na butelce wina.

Opuszczając urokliwe podkarpackie miasteczko, wiedziałem już, że wrócę tam za rok. Zwiększy się ilość polskich winnic? Będzie więcej wystawców, degustacji, jeszcze więcej osób odwiedzi Dni Wina? Wiem, że tak będzie, rozwijamy się każdego dnia, a pasja połączona z wiedzą daje mieszankę niemal idealną.

Michał Misior / Portal Nasze-wina.pl

Artykuły powiązane

Jasło stolicą polskiego wina

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię