Veuve Clicquot. Wdowa od bąbelków

Veuve Clicquot. Wdowa od bąbelków - Naszewinnice

0
1369
8f096abef1c84b031550e510893c2d4d
8f096abef1c84b031550e510893c2d4d

Uporu i siły woli mógłby jej pozazdrościć niejeden mężczyzna. Gdy trzeba było, szmuglowała szampana w beczkach po kawie i upijała rosyjskich żołnierzy w swojej piwnicy. Owdowiała w wieku 28 lat, zbudowała imponujące imperium biznesowe – dom Veuve Clicquot, który stały się jednym z najważniejszych graczy na rynku szampana i dostawcą europejskich dworów królewskich. Właśnie mija dwieście lat, odkąd Barbe-Nicole Clicquot stworzyła wynalazek, który zrewolucjonizował metodę produkcji trunku z bąbelkami.

Wewnątrz było przestronnie i cicho. To tu, w domu przy rue de l’Hôpital w Reims, gdzie mieszkała niegdyś z mężem, spędzała większość czasu. Dzień zaczynała o siódmej rano i rzadko kończyła pracę przed dziewiątą czy dziesiątą wieczorem. Zwykle można ją było zastać pochyloną nad niezgorszym biurkiem w stylu empire, przy którym godzinami prowadziła księgi rachunkowe i pisała listy. Niektóre kończyła zamaszystym podpisem: Veuve Clicquot Ponsardin. Czyli po prostu: wdowa Clicquot Ponsardin.

To była jedna z tych długich nocy, gdy już prawie pogodziła się z losem. Czuła, że zbliża się koniec. Był 1812 rok, Napoleon właśnie wkroczył do Rosji, a car Aleksander w odwecie wprowadził zakaz importu francuskich win w butelkach. Chodziło głównie o tak uwielbiane przez Napoleona szampany, bo tylko ich nie można było transportować w beczkach. W liście do swojego wysłannika Louisa Bohne’a – małego rezolutnego człowieka, który jeździł po całej Europie, w desperacji poszukując klientów – nazwała cesarza „diabłem”. Mimo że jej rodzina sporo Napoleonowi zawdzięczała, miała go już serdecznie dosyć.

Cały artykuł na forbes.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię